Zjawisko „victim blaming” czyli obwiniania ofiary, a inaczej – obwiniania osoby, która doświadczyła jakiejś formy przemocy czy innej formy przestępstwa jest niezwykle popularne w odniesieniu do przemocy na tle seksualnym. To zjawisko dzieje się wtedy, kiedy ofiara przestępstwa lub jakiegokolwiek bezprawnego czynu (osoba, która go doświadczyła) jest uznawana za całkowicie lub częściowo odpowiedzialną za krzywdę, która ją spotkała. Obwinianie ofiar występuje zdecydowanie częściej w odniesieniu do przemocy seksualnej, zwłaszcza w porównaniu z innymi przestępstwami. Rzadko dyskredytuje się osoby, które doświadczyły innych rodzajów przestępstw czy też obarcza się je winą za nie, chociażby w kontekście kradzieży czy wypadków samochodowych. Zdecydowanie rzadziej w przestrzeni publicznej słyszane są komentarze „Trzeba było lepiej pilnować swojej torebki, mocniej ją trzymać, to nikt by Ci jej nie wyrwał” bądź „Gdybyś nie stała w tym miejscu na chodniku, to pijany kierowca by Cię nie potrącił”. Czy zdarzyło Wam się usłyszeć, że to czyjaś wina, że został okradziony, ponieważ nosił na sobie zbyt drogą biżuterię? Albo że gdyby nie miał takiego ładnego roweru, to ktoś by go nie przywłaszczył? No właśnie. Zdecydowanie inaczej jest jednak w kontekście przestępstw na tle seksualnym. Wystarczy spojrzeć tylko na wybrane przykłady victim blaming w odniesieniu do tego obszaru:
- Gdyby nie była tak skąpo ubrana, nikt by jej nie zgwałcił.
- Tak się upiła, była w takim stanie, że się prosiła o to, by ktoś to wykorzystał!
- Gdybyś nie spacerowała takimi ciemnymi alejkami, na pewno nikt nie zrobiłby Ci krzywdy.
- Flirtowałaś z nim wcześniej, czego oczekiwałaś? To było jak zaproszenie.
- Znam XYZ i to wspaniała osoba! Nigdy nie zrobiłby czegoś takiego. Na pewno mówisz to o nim, bo chcesz się zemścić za to, że Cię zostawił.
- Nie powinna była wracać z nimi do domu.
- Czemu się nie broniła? Na pewno jej się podobało.
Przykłady można by mnożyć. Bardzo wiele osób traktuje osoby, które doświadczyły szkodliwego lub obraźliwego zachowania (np. ofiary przemocy seksualnej), tak jakby było to wynikiem czegoś, co zrobiły lub powiedziały, zamiast za odpowiedzialnych uważać sprawców owej przemocy. Jednym z powodów, dla których ludzie obwiniają ofiarę, jest zdystansowanie się od nieprzyjemnego zdarzenia, a tym samym potwierdzenie, że takie ryzyko ich nie dotyczy. Wtedy takie osoby myślą sobie – ja się tak nie zachowuje, mnie to nie spotka. Próbują uwierzyć w mit sprawiedliwego świata – takiego, w którym złe osoby (takie, które zachowują się w sposób nieodpowiedni), tak jak w mitach czy bajkach, spotyka za to kara. Dopuszczenie do siebie, że można zostać skrzywdzonym bez przyczyny, ponieważ to sprawca ponosi odpowiedzialność za przemoc, implikowałoby konieczność zaakceptowania, że jest się na takie doświadczenia narażonym. Oskarżając ofiarę, inni mogą postrzegać ją jako inną od siebie, taką, która zasłużyła na to, co ją spotkało. Ludzie uspokajają się myślą: „Ponieważ nie jestem taki jak ona, bo tego nie robię, nigdy by mi się to nie przydarzyło”. To bardzo krzywdzący sposób myślenia. Nigdy nie jest tak, że osoba doświadczająca jakiejkolwiek formy przemocy na nią zasłużyła – za przestępstwo czy jakikolwiek niechciany czyn zawsze odpowiedzialny jest sprawca! Victim blaming to zjawisko niosące za sobą wiele złych konsekwencji takich jak niezgłaszanie przez osoby doświadczające przemocy tego służbom z powodu lęku przed stygmatyzacją czy wzmacnianie poczucia bezkarności sprawców.
